05 listopada 2007
To rzeczywiście sprytne dać tak dziecku na imię, mówię o, jak to określiłaś o szerokim spektrum zdrobnień. My daliśmy synkowi na imię Staś, Stanisław, Staszek, do wyboru, do koloru, mam nadzieję, że jak podrośnie to imię po dziadku, też mu się tak spodoba. Na początku miał być Henryk- Ryk, Ryczek i tym podobne, ale stwierdziliśmy, że dzieci w przedszkolu mogłyby nie przyjąć tego tak entuzjastycznie, choć może pośród Konstantych, Alfredów i Franciszków, może czułby się nie najgorzej.