16 maja 2009
witam,
mam dosyć duży problem i prosiłabym o rade. Nie wiem co robić. Jesteśmy z mężem prawie dwa lata po ślubie i mamy 8 miesięcznego synka. Mąż pracuje - ma własną firmę,a ja wychowuje synka w domu. Mieszkamy z teściami - z którymi nota bene mam zły kontakt. Po ślubie było sielankowo- ja znalazłam dobrą pracę i wtedy pojawiła się ciąża - musiałam zrezygnować z pracy i przejść na utrzymanie męża. Zawsze miałam własne pieniądze, od nikogo nic w życiu nie dostałam. Mąż jest wychowany w domu gdzie żóna to kura domowa,a mąż leży po pracy przed telewizorem. Więc gdy przestałam pracować,to będąc nawet w 9-tym miesiącu ciąży myłam wszystkie okna, sprzątałam z myciem podłóg na kolanach, bo mąż stwierdził,że i tak nic nie robię w domu,a jego mama będąc w ciąży to...etc. Że mam mu być wdzięczna za to,że mnie utrzymuje - choć nadmieniam,że przecież zaraz miała urodzić dziecko - jego dziecko. Po urodzeniu jeszcze gorzej - ja nie miałam praktycznie połogu i chwili odpoczynku - 24h na dobę przy dziecku,a jeszcze trzeba było obiad zrobić etc. Dziś synek ma 8 miesięcy i wciąż jest to samo - a ja już nie mam siły. Nie ma mi kto pomóc - on uważa,że pracuje i przy dziecku może jest 5 minut dziennie. A ja padam z nóg.Ciągle się kłocimy-ale ja nie mam pracy i jestemod niego zależna finansowo. Mam rodziców,którzy chcą mi pomóc - musiałabym się wyprowadzić z dzieckiem do nich i nie wiem co robić - boje sie,że sobie sama nie poradzę z utrzymaniem dziecka,choć mogłabym znaleźć pracę,a rodzice by się synkiem zajęli. Ale boję się też tego jak synek to zniesie - zawsze marzyłam,by miał tatę i mamę,ale codziennie słucha naszych awantur. Przepraszam,nie miałam gdzie napisać, liczę,że ktoś mi pomoże i przeczyta