29 maja 2008
moje drogie Panie,dziękuję za miłe słowa :)
jakże często własnie uważają mnie za nieczułą, z przerośniętymi ambicjami, kiedy piszę o swoich odczuciach :(
ta firma-to trochę jak moje dziecko.....nie wyobrażam sobie,żeby ktoś mnie zastapił-zresztą,nie mamy z niej kokosów,więc kto by chciał??i mógł- prowadzimy prywatne szkoły muzyczne-więcej z tego kłopotu niż pieniędzy, mam 2zespoły w których gram i jeszcze jestem menadżerką całego tego "burdelu"-mojego ukochanego burdelu zresztą :)
nie wiem,czy oni nie widzą,że takie kłótnie bardziej mnie wyczerpują psychicznie i fizycznie niż zagranie koncertu-to jest akurat dla mnie częścią życia, też czuję się osamotniona- zwłaszcza,że z mojego muzycznego środowiska niewiele osób mieszka blisko mnie- jestem trochę skazana na rodzinę męża,wszyscy mieszkają w tym samym mieście-w promieniu 1km od siebie o zgrozo!!-i rzeczywiście mają spojrzenie trochę przedpotopowe. oskarżają mnie o brak wrażliwości, instynktu macierzyńskiego- nie twierdzę,że posiadam go w stopniu przesadnym, popełniam często ten błąd, że daję wyraz złosci,rzucam słowami typu "jaka szkoda,że nie mogę teraz sobie zapalić" albo "też bym chciała z wami wypi ć piwo"- co do palenia,to nie ma dyskusji,nie wolno i koniec, ale czasem zdaje mi się,że to piwo raz na miesiąc "dla towarzystwa" więcej by mi przyniosło pożytku niż szkody....
dziwi mnie to wszystko- bo naprawdę ciążę znoszę normalnie- kioedys myślałam,że to trochę jak choroba- ale oprócz codziennych,czesto całodziennych mdłości, nie mam innych objawów- a cierpię na nadwrażliwość jelit i cofanie treści pokarmowej,więc,że tak się wyrażę, nie dezorganizują mi te mdłości życia,bo wcześniej również często je miewałam, umiem nad tym panować!!mąż jest bardzo tolerancyjny, ale mam wrażenie że troszkę zwariował od momentu gdy dowiedzieliśmy sie o mojej ciąży. Samotna- walcz o swoje miejsce na świecie,nawet wbrew najbliższym,bo dziecko urośnie, pójdzie do przedszkola, a Twoje wyalienowanie pozostanie- myslę,że równowaga jest konieczna w życiu i nie jest tak,ze powinno się całkiem rezygnować z pracy po porodzie- siedzibę firmy mam w domu,więc MOIM ZDANIEM nic nie stoi na przeszkodzie,żeby nią nadal zarządzać- moich najlepszych uczniów nie chcę mikomu oddawać!!!! to super dzieciaki, zależy im na graniu i odnoszą co niektóre sukcesy na konkursach- przeciez mogę przez pewien czas przyjmować je na lekcje w domu. tak to widzę. dziecko potrzebuje opieki,owszem,ale nikt nie powiedział,że do rozwoju niezbędna mu jest mama 24na dobę- niezbędna to jest troska i miłość- tak więc raczej jakośc,nie ilość jest ważna....nic dzieciaczkowi nie będzie-tak ja sądzę- jeśli na czas lekcji przypilnuje go babcia czy tatuś...ale się rozpisałam :) pozdrawiam