Prawa rodziców 18 tematów 149 wpisów
Wątek: Poród z "widownią"
Odpowiedzi: (39)
Chciałabym poruszyć temat obecności przy porodzie studentów, słuchaczek itp.
Oczywiście mają oni prawo dokształcać się poprzez bierny/aktywny udział w porodach- w końcu z książek żadna położna czy lekarz nie nauczą się odbierać porodu, podłączać kroplówki, robić zastrzyków itd. ... ale osoba, której to bezpośrednio dotyczy (w tym przypadku rodząca) powinna wyrazić zgodę na to.

Czy podczas Waszych porodów były obecne osoby uczące się, czy pytano Was o zgodę, jakie macie wspomnienia z kontaktów z przyszłymi doktorami i położnymi?


Pozdrawiam serdecznie
Magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |
Poleć znajomemu |Powiadamiaj mnie
|Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
ja mialam do podpisania przed przyjeciem na oddzial kilka rzeczy i bylo tez czy wyrazam zgode na udzial osob 3 w badaniu ginekologicznym czy jakos tak na to nie wyrazilam zgody.. ale pewnie to nie to samo jak uczestniczenie przy porodzie.. ale na szczescie nie bylo przy nim osob trzecich oproc zmojego meza i pracujacych tam pielegniarek, lekarek itp.
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
O właśnie- czasem szpital rozwiązuje to przez umieszczenie klauzuli zgody na drukach wypełnianych w izbie przyjęć, dlatego czytajmy wszystko zanim się podpiszemy!

Pozdrawiam serdecznie
Magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Witam. Myśmy z mężem bardzo długo starali się o dziecko i dlatego kiedy Anula przychodziła na świat było to dla nas czymś tak niebywałym że nie chcieliśmy się dzielić tym przezyciem z nikim obcym. Opcja z "widownią" wogóle nie wchodziła w grę. Ale moja przyjaciółka na przykład była w takiej sytuacji że nikt jej nie powiedział o możliwości rodzenia w obecności studentów. Nikt jej nie pytał o zgodę. No i jak przyszło co do czego to rodziła bez męża ( nie chciał porodu rodzinnego bo sie bał że zemdleje i że nie będzie już umiał kochać się potem z żoną ) za to w obecności 6 studentów z czego 4 mężczyzn!!!!!! Strasznie to przeżyła. Czy takie sytuacje są normalne? Czy ordynator lub lekarz przyjmujący poród nie naruszył jakiś przepisów nie pytając jej o zgodę?
Pozdrawiam
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
W świetle prawa wymagana jest zgoda rodzącej na udział studentów w porodzie, badania przez nich itd, nawet w szpitalach klinicznych, gdzie wiadomo jest, że studenci są na każdym kroku.
Jednak możliwe, że przyjaciółka taka zgodę (nie do końca świadomie) wyraziła podpisując druki na izbie przyjęć-jeszcze raz uczulam na to by czytać to co nam ktoś daje do podpisania!

Pozdrawiam serdecznie
magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Ja rodziłam w gronie 4 studentów. Nikt mnie się wsześniej nie zapytał czy wyrażam na to zgodę, nawet nie wiedziałam, że mogę miec w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. Myślę, że żadna kobieta, szczególnie rodząca po raz pierwszy, nie chciałaby oddawac sie w ręce osób, jakby się nie patrzec, mało doświdczonych. Z drugiej jednak strony, opieka ze strony położnych pozostawiała bardzo wiele do życzenia i mieliśmy z mężem wrażenie, że przeszkadzmy im w piciu kawy i innych pogaduszkach. Natomiast studenci wykazywali się bardzo duzym zaangażowaniem, starali sie odpowiadac na wszytskie nasze pytania i pomagac w tych "wymagających" chwilach
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Z tego co sobie przypominam z praktyk to wiele mam podchodziło do nas-praktykantek z dużą rezerwą, ale niejednokrotnie po porodzie były zadowolone, że byłyśmy przy nich, bo byłyśmy z reguły bardziej zaangażowane niż fachowy personel medyczny :)

Warto też popatrzeć na tę sprawę z drugiej strony-gdyby nikt nigdy nie wyraził zgody na obecność czy czynności wykonywane przez studentów to byśmy w ogóle nie mieli doświadczonego personelu, wszak praktyka czyni mistrza...

Pozdrawiam serdecznie
Magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Co do mojego pierwszego porodu wiele lat temu to widownię , choc nie tak liczną miałam . Kręcili się cały czas studenci .,obserwowali i co było najbardziej stresogenne regularnie badali ( i to bardzo intymne badania - postępu rozwarcia szyjki ).W sumie to byli obecni w liczbie 1-3 osób .Ja myślałam że tak ma być ,zresztą o prawach rodzących nic nie mówiono wtedy. Przy samym parciu i wychodzeniu dziecka pamiętam dwóch studentów- i to facetów . Przyznam że wtedy to byłam tak przerażona że już wrazenia tak wielkiego ich obecność nie robiła ( a byli jeszcze trzej lekarze , pielęgniarki ,położne ),mimo to skrępowanie mi zostalo . Potem stali naprzeciw fotela na którym byłam i oglądali jak rodzę łożysko . Przy strasznie długim szyciu pan doktor który to robił próbował ze mną zartować , trochę pocieszać ale jednocześnie demonstrował swoją robotę tym praktykantom ,co jednak mnie zawstydzało .Dodam że nie rodziłam w szpitalu klinicznym .Już to na jakimś topiku pisałam ale powtórzę że nawet nie tyle obserwacje co właśnie badania dokonywane przez praktykantów były najbardziej zawstydzające .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
A czy ktokolwiek zapytał Panią o zgodę jak chodzi o badanie wewnętrzne wykonywane przez studenta?

Pozdrawiam serdecznie
Magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Dziękuję za zainteresowanie moją wypowiedzią . Otóż nie przypominam sobie żeby jakoś mnie proszono . Zresztą regułą było wydawanie mi poleceń przez personel ,byłam wtedy młodą dziewczyną i może dlatego .Raczej zwracano się per ona czy ty do mnie .Co do studentów ,to po zbadaniu przez lekarza i bodaj położną którzy -raczej rzadko kontrolowali rozwarcie, przyszły bodaj dwie dziewczyny ( nawet z początku chyba nie skojarzylam że studentki ) i powiedziały że muszą skontrolować postępy porodu .Może już byłam "ustawiona" przez personel więc nie protestowałam .Z resztą jak pisałam nikt wtedy nie mówił że mam jakieś prawa .To właśnie nadzór nad mim porodem scedowano na praktykantów ,więc te badania powtarzały się wielokrotnie ,czasem przychodził jeszcze ich kolega, który z jeszcze jednym, który przed samym parciem zmienił dziewczyny, został do końca porodu . I właśnie te panny pamiętam dobrze , jeszcze byłam w jakim takim stanie więc krępowałam się w czasie ich regularnych odwiedzin gdy słyszałam że mam się przygotować do badania .Tj nogi na popórki i wiadomo co dalej .Poza tym obserwowaly wpływ oksytocyny na szyjkę i na skurcze, dowiedzialam się tego z rozmów ich i tego chłopaka,mnie raczej nie informowano .Te badania ponawiano wiele razy. No coż, posłużyłam do dydaktyki -były też oglądanie wziernikiem .Takie badanie skępowało mnie bo obok stał jeszcze student i położna.Wstydzilam się jeszcze gdy popędzane lekami zaczęły się silne skurcze ,wiłam się na fotelu w dodatku z podciągniętą na polecenie koszulką ,praktykanci obserwowali(czekając na przerwę w skurczach żeby mnie zbadać ) i coś tam komentowali między sobą ,ale nie pamiętam nic uwłaczającego .Wtedy pragnęłam by było jak najmniej ludzi wokoło. Dodam jeszcze specyficzną szpitalną atmosferę w dawnym stylu ,gdy intymnosć nie istniała. Na potwierdzenie -salę mialam dla siebie , ale nie bylo tam drzwi i co jakiś czas ktoś przechodził obok fotela , ustawionego dla wygody personelu ,bez żadnych parawanów itp !. Tak więc kręciły się też np .panie sprzątające,raz w trakcie badania .A czy oglądały jak rodzę -może i też ale już nie zwracałam uwagi (jedna była obecna gdy rodziłam łożysko).Nie ,teraz wspominając poród nie pamiętam by mnie o coś proszono .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Boże!nie wyobrażam sobie czegoś podobnego! Po pierwsze nigdy nie zgodziłabym się na poród z „widownią”, a po drugie gdyby ktoś zorganizował studentom szkolenie na mnie-jak na króliku doświadczalnym, bez wcześniejszej konsultacji, to na pewno nie zostawiłabym tego bez „odpowiedzi”!
Podziwiam twój spokój i zrównoważenie.
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Droga Pani Joanno, aż ciarki przechodzą jak coś takiego czytam :(
Oczywiście wiadomo, że przyszli lekarze, czy położne muszą się kształcić, ale w XXI wieku można to zrobić godnie i kulturalnie, a przede wszystkim z wiedzą i zgodą pacjentki rodzącej.
Gdy ja się szkoliłam zawsze była zasada, że kobieta była pytana o zgodę, po krótkiej rozmowie z osobą zainteresowaną(czyli studentką) z reguły taka zgoda była, poza tym do jednej pacjentki mogła chodzić tylko jedna praktykantka, mimo iż na dyżurze było nas 5-6. Taka metoda było korzystna -zarówno dla nas (kształciłyśmy się) jak i dla kobiet, które miały indywidualną opiekę- bo takie zasady u nas panowały, a każda przyszła położna starała się jak najbardziej pomóc ciężarnej podczas porodu (w końcu była za to oceniana). Zawsze obowiązywały zwroty grzecznościowe typu Pani, Pan, nawet jeśli rodzącą była 16 letnia dziewczyna...

Jeśli chodzi o pomieszczenie do porodu to zapewne chodzi Pani o popularne w dawnych czasach boksy-czyli jedna duża sala ze ściankami przedzielającymi na małe pomieszczenia-na szczęście coraz więcej szpitali ma już pojedyncze, niezależne salki porodowe.

Miejmy nadzieje, że następnym razem lepiej Pani trafi!

Na koniec jeszcze raz chciałabym uczulić wszystkie przyszłe mamy-macie prawo do godności i intymności, na obecność praktykantów, czy studentów, badania wykonywane przez nich musicie wyrazić zgodę!

Pozdrawiam serdecznie
Magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Ok- zgadzam się, że pacjętka powinna wyrazić zgode na nazywaną przez was "WIDOWNIE", ale takie praktyki są konieczne!!!!
Jak młodzi ludzie mają się nauczyć zawodu?!?!?! W medycynie praktyka jest wazniejsza od teorii...
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Pani studentko-zgadzam się z Panią, że praktyka jest niezbędna. Przecież każdy z nas musiał kiedyś praktykować, aby dojść do wprawy- nikt nie urodził się dobrym lekarzem, czy położną... Ale tu nie chodzi o sam fakt konieczności zajęć praktycznych przy rodzących czy innych pacjentach, ale o samo ich przeprowadzanie, wszak można to zrobić taktownie - z poszanowaniem godności, oraz prawa do intymności pacjenta.
Jak już pisałam podczas swoich praktyk bardzo rzadko spotykałyśmy się z kobietami, które definitywnie odmówiły współpracy ze studentami, oczywiście w pierwszym zdaniu z reguły padało "nie zgadzam się",ale po krótkiej rozmowie i wspólnym ustaleniu planu działania, który zakładał tylko jedną praktykantkę do jednej pacjentki, oraz informowanie na bieżąco o planowanych czynnościach pielęgnacyjno-leczniczych pacjentki wyrażały zgodę, a potem niejednokrotnie dziękowały za opiekę. Reasumując: myślę,że wszystko zależy od dobrej organizacji kształcenia w szpitalu i od odpowiedniego podejścia obu stron do sprawy.

Pozdrawiam serdecznie
Magdalena Likas-położna, doradca laktacyjny
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Dziękuję za zainteresowanie moim listem . Pani Magdaleno ,pani ma rację z tymi boksami , ja wlaśnie rodziłam w czymś takim , pewnie pani widziała tak urządzone sale na praktykach . Muszę jeszcze dodać , że w chwili porodu mialam 18,5 lat , toteż dziewczynę mało asertywną (niestety... ) , młodą i pierwszy raz goszczącą w szpitalu łatwo było wprząc w istniejące procedury . No cóż ludzie tam pracujący budzili jakiś respekt. Dodam że poród miał miejsce w 1992 roku tak że o akcji rodzenia po ludzku dowiedziałam się już wychowując dziecko .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Napiszę jeszcze . Otóż teraz jest informacja ,doradcy tacy jak pani ,INTERNET!, a jak ja debiutowałam w roli mamy informacji i przygotowania było może 30 % tego co dziś . Tyle co na krótkim kursie , trochę książek ,poród widzialam niedługo przed urodzeniem na krótkim filmie i tyle ,choć i tak w moim przypadku było niezle ! .Dodam że i tak jak na tamte czasy (jakby 100 lat minęło )nie mialam najgorzej (!! ). Nasłuchałam się historii naprawdę strasznych .Dodam że porody o któych słyszałam od sióstr , kuzynek ,koleżanek z kursu, w 85% były raczej koszmarne . Podejście było raczej fatalistyczne - masz urodzić i tyle .. . Co do tematu tego topiku ,co wiem z relacji które słyszałam i opisów z "Rodzić po ludzku " brak intymności był standardem . Parę lat przede mną ( a i chyba się zdarzało wtedy jeszcze) rodzono na ogólnych salach , bez żadnych ścianek,zasłon itp . przy innych kobietach .Co do widowni ,dodam że standardem -kliniki!-były b.liczne grupy studentów -znam dziewczyny rodzące przy całych grupach,(czytałam opisy porodów przy kilkunastu studentach-sic!). Mniejsze ich grupy były jak umnie i poza klinikami , dodajmy uczennice i praktykantki ze szkoł medycznych (też liczne )no i mamy obraz . Pamiętam jak przyjaciółka rodząc jakiś czas po mnie dopytywała się o to w jednym a szpitali i usłyszała że owszem są praktykanci PO 4 osoby (studenci i uczennice )-czyli 8.. .Dodam personel obecny przy rodzeniu , czy trzeba czy nie także ci nie zaangażowani w żaden sposób ,a do tego curiosa w stylu :pracownicy techniczni plączący się po porodowkach, jacyś elektrycy etc ,pamiętam opis radosnych budowlańców pląsających po rusztowaniach przy oknach porodówki -mimo protestów kobiet pracownicy szpitala nie robili nic by np zasłonić je - to się nazywa widownia .Dlatego ja sama dochodzę do wniosku że koszmary najgorsze i tak mnie minęły . Np moja młoda jeszcze ciocia rodząc rok przede mną miała na sali dziewczyny z liceum medycznego i to całą grupę .Dodam że wiem na pewno od jednej z nich znajomej zresztą ,sama mi powiedziała że była z resztą dziewczyn przy narodzinach cioci dziecka .Tak że "widownia" niestety była jakby częścią szpitali .. .Brr.. .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Odpowiem jeszcze pani , otoż nie byłam spokojna a podporządkowana ! . Dodam że i tak nie traktowano mnie najgorzej , bo bez wrzasków i upokarzających -na ogół -docinków . Położna fuknęła może ze dwa razy. Raz chyba wlaśnie przy okazji badań gdy kazano mi się znów szykowac a obok zgromadziło się sporo ludzi, coś nie miałam chęci i usłyszałam coś w stylu -a ty na co czekasz czy coś .. . Sęk w tym że obok mnie kręciły się sprzątaczki ,zaglądała jeszcze jakaś pielęgniarka itp . Zresztą te panie sprzątające jakoś próbowały zagadać do mnie - w stylu ale ty chudzina jak młoda ,nawet to miłe , ale nie wzięły poprawki że niezbyt wesoło jak się leży z gołą pupą .. .. Podkreślę że nie przygotowano mnie do -i tak niezbyt licznej -jak na tamte czasy widowni -widać taki obyczaj .A studenci jak przychodzili to poprostu mówili -przygotuj się -trzeba zbadać -musimy zbadać rozwarcie- raczej tonem oznajmująco rozkazującym .Zresztą na początku jak pisałam nie skojarzyłam że to nie jakieś młode stażystki -lekarki . Tak jak pisalam same obserwacje nie byly az tak stresujące , a sam moment wychodzenia dziecka byl tak przejmujący i ciężki byłam wyczerpana, że dodatkowych dwóch młodych facetów patrzących na to wszystko aż tak już mnie nie ruszało . Zresztą przy rodzeniu i po \obsprawiali mnie lekarze faceci i dodatkowi już aż tak nie dokuczli (dziwnie mni się to pisze ale miałam już dość ) . Resztki wstydu z "widowni " wystąpiły przy szyciu i lożysku -sami panowie nade mną stali ,kobiety jakoś lżej bym zniosła . Ale i tak jak pomyślę że byłoby jeszcze z 5-10 osób brr....a dziewczyny tak miały ,to nie było ekstremum. Podsumowując myślę że niezbyt liczne grupy(1-3 ) obserwatorów nie są straszne jeżeli : rodzącą grzecznie się przygotuje , nie jest bardzo młoda lub -i - wstydliwa ,i raczej nie jest to pierwszy poród .Po nim nabiera się dystansu . Choć ja po porodzie wsydziłam się bardzo .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
I na zakończenie , otoż przychodząc na świat też miałam gapiów . Mama wspominała że było kilku studentow (3 ?) i pan doktor tłumaczący im co się z nią tj. mamą dzieje . Tak że nastąpiła powtórka . Dodam jeszcze że przyleciały pracujące w szpitalu koleżanki mamy że szkoły, salowe ,pielęgniarki ,myślały że robią mamie dobrze a biedaczka strasznie sie wstydziła .Siostra miała ich przy c.c. A sama przyszła na świat -biedna mama jak ją rodziła -przy klku innych rodzących ,i rozweselonym -święto -personelu zgromadzonym przy niej obok. Ciocia o której pisałam a któtra pomagała mi w przygotowaniach miała studentów przy pierwszym dziecku ,zabiegowo rodzonym , i całą grupę , chyba z 10 dziewczyn z liceum . med przy drugim . Tak że właściwie każda tak miała .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Tak ważny i pouczający temat - parę lat temu faktycznie nie liczono się z kobietami . Ale jakoś tu pusto ostatnio - nikt nie pisze nawet moderator .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
Hm ja tam na razie bym sie nie zgodziła . Mama opowiadała jak mnie rodziła przy studentach i było tak jak w wypowiedziach powyzej .... Ale ostatnio moja ciocia -to był jej trzeci poród , miała przy sobie 2 praktykantki -zgodzila się, nie miała nic przeciwko . P.S. piszcie jak to jest -czemu żadna z zaglądających tu dziewczyn nie pisze nic ??!! . Mam też pytanie do pani Likas -jak to jest prawnie umocowane -czy jeśli np. wystąpią u mnie jakieś powikłania i bedę musiała rodzić w szpitalu klinicznym -to czy na praktykantow musze sie godzić " z automatu " ??. Pozdrowienia , odezwijcie sie mamy przyszle i te co juz mają poród za sobą .
Zgłoś |Cytuj |Odpowiedz
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta

zamknij
Dodaj wpis na forum
Post:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick:
 
Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego posta z cytatem

zamknij
Cytuj
Możesz pisać pomiędzy wierszami cytatu, lub usunąć partie których nie chcesz cytować
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick
 
poprzednia
1
2 następna pozycji na stronie