14 września 2011
Opiszę może tutaj mój przypadek.
2 tygodnie temu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy ok. 4 tydzien, od razu zrobilam badania beta HCG, które wyszly pozytywnie i bardzo się cieszyłam na to malenstwo.
10 września (sobota) trafilam do szpitala z lekkim plamieniem (koniec 5 tygodnia), po zrobieniu USG lekarz stwierdzil zarodek i ze wszystko jest okej, zlecil morfologie i najlepiej pobyt na pare dni w szpitalu pod obserwacja. Na start przy przyjeciu dostalam 6 tabletek na czczo poniewaz przyjechalam do szpitala kolo 15.00 i na kolacje juz sie nie zalapalam.
Dwa kolejne dni (niedziela i poniedzialek) konczyly sie podobnie. Trzy razy dziennie po 3 tabletki, wizyty z pytaniem czy nadal pani plami, a morfologia wyszla bardzo dobrze. Z poniedzialku na wtorek zaczelam mocniej krwawic i pielegniarka podlaczyla mi kroplowke i podala zastrzyk domiesniowo (nikt mnie nie zbadal). Slyszalam pozniej tylko na korytarzu lekarza i za chwile pielegniarka przyniosla drugi zastrzyk, po ktorym brzuch zaczal mnie bardzo piec. I chyba wtedy to sie zakonczylo.
We wtorek na wizycie lekarz zlecil USG czy nic sie zarodkowi nie stalo i niestety... Nie bylo go juz tam :( Wynik oczywisty malenstwo musialo wyplynac z krwia... Zlecili zabieg oczyszczajacy macice (lyzeczkowanie) pod znieczuleniem ogolnym. Wykonali mi go jeszcze w ten sam dzien (czyli we wtorek), probki z macicy oddali na badania histopatoligiczne, po ktore mam sie zglosic za tydzien. Krwawienie uistalo, a o dziecko moge postarac sie dopiero za pol roku :(
Jest mi po prostu przykro i bardzo smutno :( Dziewczyny nie ma reguly na to czy lekarz od razu z plamieniem Wam pomoze, mi pomagali i sie nie udalo. Nie zalezy od tego jak sie szybko zglosi do lekarza, poprostu zalezy od szczecia :(
2 tygodnie temu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy ok. 4 tydzien, od razu zrobilam badania beta HCG, które wyszly pozytywnie i bardzo się cieszyłam na to malenstwo.
10 września (sobota) trafilam do szpitala z lekkim plamieniem (koniec 5 tygodnia), po zrobieniu USG lekarz stwierdzil zarodek i ze wszystko jest okej, zlecil morfologie i najlepiej pobyt na pare dni w szpitalu pod obserwacja. Na start przy przyjeciu dostalam 6 tabletek na czczo poniewaz przyjechalam do szpitala kolo 15.00 i na kolacje juz sie nie zalapalam.
Dwa kolejne dni (niedziela i poniedzialek) konczyly sie podobnie. Trzy razy dziennie po 3 tabletki, wizyty z pytaniem czy nadal pani plami, a morfologia wyszla bardzo dobrze. Z poniedzialku na wtorek zaczelam mocniej krwawic i pielegniarka podlaczyla mi kroplowke i podala zastrzyk domiesniowo (nikt mnie nie zbadal). Slyszalam pozniej tylko na korytarzu lekarza i za chwile pielegniarka przyniosla drugi zastrzyk, po ktorym brzuch zaczal mnie bardzo piec. I chyba wtedy to sie zakonczylo.
We wtorek na wizycie lekarz zlecil USG czy nic sie zarodkowi nie stalo i niestety... Nie bylo go juz tam :( Wynik oczywisty malenstwo musialo wyplynac z krwia... Zlecili zabieg oczyszczajacy macice (lyzeczkowanie) pod znieczuleniem ogolnym. Wykonali mi go jeszcze w ten sam dzien (czyli we wtorek), probki z macicy oddali na badania histopatoligiczne, po ktore mam sie zglosic za tydzien. Krwawienie uistalo, a o dziecko moge postarac sie dopiero za pol roku :(
Jest mi po prostu przykro i bardzo smutno :( Dziewczyny nie ma reguly na to czy lekarz od razu z plamieniem Wam pomoze, mi pomagali i sie nie udalo. Nie zalezy od tego jak sie szybko zglosi do lekarza, poprostu zalezy od szczecia :(
