Newsletter

Facet w ciąży

Facet w ciąży „Ooo... naprawdę? To cudownie, kochanie. Tak się cieszę...” – cedzisz półgębkiem. Nerwowo przełykasz ślinę, nogi Ci więdną, a przed oczami staje całe dotychczasowe życie.

Tak, tak ojczulku! Przed tobą dziewięć długich miesięcy. A to, jak twierdzą mądre książki, dopiero początek najważniejszej kariery w twoim życiu!

Ale spokojnie! Jeśli mniej więcej w podobny sposób zareagowałeś na wieść o rychłym przyjściu na świat potomka, to znaczy, że wszystko z tobą w porządku. Tak przynajmniej sądzi współczesna psychologia. Zdaniem specjalistów, skrywane zazwyczaj w tym momencie emocje, takie jak podenerwowanie, niepokój, niepewność, towarzyszą większości męskiej populacji. A zatem jesteś w większości! Jako że facet to zwierzę stadne, w dużej grupie czuje się znacznie pewniej. Nie ty pierwszy i nie ostatni zostaniesz ojcem. Zatem odwagi i do dzieła!

Dobry ojciec – a kto to taki?

Oczywiste jest, że sposób, w jaki mężczyzna reaguje na wieść o tym, że będzie ojcem, zależy w dużym stopniu od uczuć, jakimi darzy swoją partnerkę. Jeśli związek oparty jest na zdrowych relacjach, lęk i niepokój ustępują miejsca szczerej radości. Ale nie znaczy to, że wiadomość o narodzinach dziecka – istnej rewolucji w dotychczasowym życiu – przyjmiemy bez niepokoju. – Kiedy moja żona powiedziała mi, że „jesteśmy w ciąży”, poczułem się jak walnięty piorunem – opowiada Grzesiek, 32-letni architekt.

Wspomina, jak od kilku miesięcy razem z żoną opowiadali wokół znajomym, że starają się o dziecko. Dlatego sądził, że wiadomość o narodzinach dziecka nie powinna być dla niego zaskoczeniem. – Wcześniej wiele razy wyobrażałem sobie swoją reakcję na wieść o tym, że będę ojcem. Chciałem wypaść po męsku. Tak, żeby Asia poczuła się w tej wyjątkowej chwili bezpiecznie, żeby wiedziała, że ma we mnie oparcie. I co? O mało nie zemdlałem! – śmieje się Grzesiek.

Powrót do dzieciństwa

Co sprawia, że najsilniejsze męskie typy truchleją na wieść o ojcostwie? Niepokój mogą rodzić wątpliwości: czy potrafię być dobrym ojcem i co to właściwie znaczy „dobry ojciec”? Panowie oczekujący narodzin dziecka nie uciekną przed tymi pytaniami. Dlatego, jak radzi w swym artykule Małgorzata Kramarz, doradca psychologiczno-pedagogiczny, w poszukiwaniu wzorów dobrego ojcostwa mężczyzna powinien najpierw zastanowić się nad tym, kim był (jest) dla niego jego własny ojciec. „Jak traktował mnie, gdy byłem małym chłopcem?”, „jakie były jego relacje z mamą?”. Odpowiedzi na te pytania pozwolą nakreślić wzorzec ojca wyniesiony z domu rodzinnego.

Jeśli jednak domowe wspomnienia są nazbyt bolesne, warto skorzystać z rady, jakiej w książce „Zadziwiający wpływ tatusia” udzielają jej autorzy: Josh McDowell i Norm Wakefield. Ich zdaniem, najprostszym sposobem na określenie pozytywnego modelu ojcostwa jest znalezienie w swoim najbliższym otoczeniu mężczyzny, który rolę ojca pełni wzorowo. A potem pozostaje już tylko go naśladować.

Pełna odpowiedzialność

Rozumny mężczyzna wie, że ojcostwo nie polega jedynie na byciu dawcą życia dla swych potomków. Ojcostwo to przede wszystkim wzięcie na siebie części odpowiedzialności za wychowanie swojej pociechy, jej wszechstronny rozwój i odpowiednią jakość egzystencji. Uświadomienie sobie tego faktu może jednak rodzić kolejne męskie obawy. – Gdy moja Ania zaszła w ciążę, byliśmy na przedostatnim roku studiów – wspomina dziś Romek, 29-letni informatyk. – Obawiałem się wtedy wielu rzeczy. Ale najbardziej tego, że nie zdołam utrzymać mojej rodziny, że nie zapewnię nam odpowiednich warunków materialnych.

Dorosły człowiek jest w stanie odmówić sobie wielu rzeczy. A maluch powinien mieć wszystkiego pod dostatkiem. Wiedział, że Ania jest tą jedyną, z którą chce być do końca świata. Rozmowy na temat dziecka przekładali jednak na później. Chcieli wszystko odpowiedzialnie zaplanować. Postanowili, że zaczną się starać o dziecko wtedy, gdy przynajmniej jedno z nich będzie miało stabilną pracę. Do tego mieszkanie, samochód, pralkę, lodówkę... – No i życie nas zaskoczyło. Zrozumieliśmy, że niektórych rzeczy nie da się zaplanować. I całe szczęście, bo wtedy z pewnością nigdy na świecie nie pojawiłaby się nasza Ola. A tak wszystko jakoś się ułożyło i jesteśmy dziś razem najszczęśliwsi na świecie.

Dzisiejsze trudne czasy raczej nie sprzyjają zakładaniu rodziny. Ważne jest jednak, by facet wiedział, że największa i najpoważniejsza kariera, jaka czeka go w życiu, to bycie ojcem – twierdzi Romek.

Odruch obronny

– Ogórkowa! Pierwsze, co Jarek zrobił, po tym, jak usłyszał, że będziemy mieli dzidziusia, to ugotował mi zupę ogórkową. Wtedy jeszcze ją uwielbiałam... „Bo teraz – powiedział – musisz się dobrze odżywiać”. I zaczęło się szaleństwo – wspomina Małgorzata, przedstawicielka handlowa. Pamięta, jak przez pierwsze dwa miesiące obchodził się z nią jak z jajkiem. Wszystko dostawała pod sam nos. Nawet najprostszej czynności nie mogła zrobić sama, bo we wszystkim ją wyręczał.

– Z początku byłam nawet zadowolona, ale pewnego dnia miarka się przebrała i musieliśmy odbyć „męską rozmowę”. Starałam się uświadomić mu, że teraz, gdy jestem w ciąży, najważniejsze jest partnerstwo. Gdy mu o tym mówiłam, patrzył na mnie ze zdziwieniem. Bałam się, że go uraziłam. Ale na szczęście pojął, w czym rzecz i odtąd nastąpił sprawiedliwy podział codziennych obowiązków.

Przemek, dziennikarz sportowy, opowiada z kolei, że mimo iż bardzo chciał pomóc swojej żonie w codziennych obowiązkach, to nie bardzo wiedział, jak. Wiadomość o dziecku przyjął z radością, choć wiedział, że odtąd nigdy nie będzie już tak jak dawniej. Czuł, że ciąża diametralnie zmieni całe ich dotychczasowe życie. – Psycholog wytłumaczył mi, że podświadomie obawiałem się wówczas, że zostanę odstawiony na dalszy plan. Prawdopodobnie dlatego stopniowo zacząłem odsuwać się od Marzeny.

To był mój odruch obronny – tłumaczy Przemek. Do tego, jak wspomina, doszedł problem seksu, który na początku ciąży musieli ograniczyć. Na szczęście, jak mówi, ma wspaniałą, wyrozumiałą żonę. Wystarczyła szczera rozmowa, którą ona sprowokowała. Odtąd zwierzali się sobie z każdego problemu. – Podczas jednej z wizyt lekarz wskazał nam pozycje, które w żaden sposób nie zagrażały naszemu dziecku. Na koniec, mimo wielkiego strachu, zdecydowałem się uczestniczyć w porodzie. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem małego Patryka, był to najwspanialszy moment w moim życiu. Prawdziwy cud.

Korzystałem z tekstu „Być ojcem” autorstwa Małgorzaty Kramarz, zamieszczonego na stronie: www.vulcan.edu.pl. Małgorzata Kramarz przekonuje, że w określeniu ojcostwa niezwykle istotna jest postawa matki. Chodzi o to, by kobieta nie traktowała swojego partnera wyłącznie jako żywiciela rodziny. Mężczyzna powinien wziąć na siebie opiekę nad dzieckiem i mieć wkład w przyszłe wychowanie malucha. Jest to niezwykle istotna kwestia, szczególnie w świetle teorii Ericha Fromma, który twierdził, że kobieta kocha dziecko za to, że jest, ojciec zaś za to, kim ono jest („O sztuce miłości”). Kobieta roztaczając nad niemowlęciem macierzyńską opiekę, przyjmuje dziecko bezkrytycznie, często nie dostrzegając w swoim postępowaniu błędów. Mężczyzna tymczasem w mniejszym stopniu poddaje się emocjom, dzięki czemu potrafi trzeźwo ocenić sytuację. A to m.in. pozwoli w przyszłości ograniczyć błędy w wychowaniu malucha.

dodano: 19 października 2011
Zamknij
Dziękujemy
Twoje pytanie zostało wysłane do eksperta.

Brak wpisów na forum

Zamknij

Dziękujemy za dodanie nowego wątku

zamknij
Dodaj temat na forum
Tytuł
 
Wątek:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
 
Nick: