18 października 2010
witam, mam pewien dylemat, otóż zwykle moja miesiączka trwa 4-6dni, mam jakby skrzepy/ nitki endometrium [szczerze mówiąc nie wiem co to jest... niezależnie czy okres jest słaby czy mocny] i zawsze hmm nie wiem jak to delikatnie napisać, ale "zauważam że ciałko żółte ze mnie wypadło". Tym razem pierwszy dzień miesiączki to były różowe plamienia, drugiego dnia jakby normalny ale słaby, a trzeciego dnia skończył się popołudniu, czwarty dzień prawie nic poza kilkoma małymi plamkami, czyli okres "normalny" trwał 1,5 dnia... tym razem nie było tych nitek ani ciałka...
nie wiem czy powinnam udać się z tym do lekarza? obserwuję swój organizm, mierzę temp, badam szyjkę i śluz i wszystko wskazywało na to że owulacja była [duży skok temp, szyjka i śluz też] także cykl bezowulacyjny raczej wykluczam...
czy warto się temu przyjrzeć bliżej czy dać sobie spokój? oczywiście taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy...
nie wiem czy powinnam udać się z tym do lekarza? obserwuję swój organizm, mierzę temp, badam szyjkę i śluz i wszystko wskazywało na to że owulacja była [duży skok temp, szyjka i śluz też] także cykl bezowulacyjny raczej wykluczam...
czy warto się temu przyjrzeć bliżej czy dać sobie spokój? oczywiście taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy...
